|
|
czwartek, 05 stycznia 2006
niniejszym powiadomoc pragne że wracam na stare smieci czyli tutaj nie beęde sie chowac to mój blog..... o i taki ma dziś nastrój, kto chcę dostac dostęp poprosze sie w komentarzach zgłaszać............
środa, 04 stycznia 2006
jak sie wita pracownika po chorobowej przerwie.... no drogie dzieci zgadujcie??? stertą papierów na biurku wysoką jak choinka firmowa a ta sufitu siega, nie no odgruzowanie biurka do wersji normalnej kiedy to tereny nieodkryte (czyt. sterty papierów co do których mam marne pojęcie po co mi one) zalegaja jedynie połowe biurka a nie całe, zajeło mi godzin wiele.......... własnie mam zamiar opuścic słodkie fabryczne progi i udać sie do domu, TO SIE NAZYWA PIERWSZY DZIEŃ W PRACY PO CHOROBOWYM a z nowości odkryłam że stałam sie oto szczęścliwą posiadaczka kolejnego aparatu telefonicznego na biurku, ciekawe jak mam naraz odebrać trzy dzwoniace telefony????? i sie naiwna blondynka pytam szefa czy sie nie dało tego podpiąc na jeden aparat, zmierzył mnie wzrokiem który zabija i mówi "ale jak wtedy sie dodzwoni ktos jak bedziesz rozmawiac" tia, tiaaaa, a jak będe rozmawiac przez jeden to i tak pozostałe dwa moga sobie dzwonić........
poniedziałek, 02 stycznia 2006
poszłam dziś do doktorka stęskniłam sie za nim siedze sobie w poczekalni grzeczniutko, usmiecham sie do pań obok wchodzi pani do gabinetu i słyszę jak doktorek pyta - a ile tam jeszcze ludzi czeka? - e nie ma dużo taka młodziutka z 18-letnia dziewczynka i jedna w ciąży o sie aż wychylił z gabinetu prosto na mnie patrzy i sie kobitki pyta - ta niby ta młoda, żartuje pani ona kupe lat ma- no nie musiał mówić tego tak głosno cholera miło usłyszec że sie na 18 lat wygląda majac dużo więcej...........
niedziela, 01 stycznia 2006
Eee z wami Nie życzycie mi tego, co chce to macie za swoje będę dalej pisać, i będziecie znowu czytać bzdury……. Jako że szanowny doktorek zawyrokował wczorajszym świtaniem „ kobieto ty się pakuj idziesz na sylwestra do domu”…….. Ooo jasny gwint pomyślało kopiko, a co ja tam niby będę robić…hę??? No nie powiem mam jeszcze kogoś, kogo nazwać mogę przyjacielem i człowiek ten odebrał mnie ze szpitalnych progów, do doma zwiózł, przypilnował żebym zmyła z siebie szpital, zjadła cos, co w miedzy czasie zrobił i poszła z nim na imprezę. A tak, byłam na sylwestrze, nawet odblaskowo-swiecaca bluzeczkę do czarnych spodni miałam, generalnie gdyby nie fakt, że waga spadła do niepokojąco niskiego stanu to byłabym laska cała gębą………. a tak to lipa bo mi za bardzo kości wystają co tez ukryłam ubierając na świecąca bluzeczkę sweter, dociekliwi słyszeli że rano ze szpitala wyszłam w ogóle to mi zimno jestem nie najlepszej formie,…………. Popiłam garść przepisanych leków szampanem i dale żyje znaczy złego diabli nie biorą, każdy inny by już się ze św Piotrem witał a ja nadal nie………….. Mam nadzieje, że wam ostatnie dni starego roku minęły w lepszym świecie niż szpital, choć ja nie narzekam, fajnie było się, choć na kilka dni wyrwać z kieratu… O a szef zadzwonił tylko jakieś 676869595895 razy z pytaniem „jak się czuję?”, lub z pytaniem „jak to się robi?” a i wiecie dostałam pod choinkę wspaniałe wino, super prezent dla kogoś kto alkohol ostatni raz miał w ustach prawie dwa lata temu, no nic wstawiłam do barku z cała reszta jak tam stoi i czeka że usłyszę od doktorka „dobra możesz się napić” , kiedyś na pewno tak powie mam taka nadzieje. A i leżąc sobie i gapiąc się przez szpitalne okno postanowiłam już nigdy nie łykać całej apteczki po rozmowie z wiadomym osobnikiem, w ogóle najlepiej by było już nigdy z nim nie rozmawiać, tylko z tym może być mały problem, No, ale zamierzam się trzymać bez niego, i trzymać nerwy na wodzy w chwilach kontaktu z nim, Mam na tym polu nawet mały sukces, przeczytałam smsa z życzeniami noworocznymi w nocy i się nie popłakałam, tylko uśmiechnęłam i odesłałam „wszystkiego najlepszego Nowym Roku”, w końcu nie mogę życzyć źle komuś, kogo kocham, nawet, jeśli on się o tym nigdy nie dowie. No nic trochę chaotycznie to piszę, ale to już chyba wszystko WSZYSTKIEGO DOBREGO NOWYM ROKU KOCHANI;-)
wtorek, 27 grudnia 2005
Reakcja na krzyk bywa różna zależy, kto i o co krzyczy W tym jedynym przypadku była najgłupsza z możliwych, apteczka i połkniecie jej zawartości, nie mówię, że było mi dobrze, nie mówię, że było mi z tym lepiej Tak zrobiłam, i teraz muszę sobie poradzić ze świadomością, że się nie udało, Włączony telefon po 4 dniach przyniósł kilkanaście nagranych wiadomości od niego, kolejny napad na apteczkę tym razem rodzicielska, ta niestety mnie zawiodła, tylko aspiryna i witamina C, kiepsko…..nie było to, to czego szukałam I cały czas przyklejony do twarzy wyraz „jest super”, przecież sa święta nie nalezy psuć im złudzeń.......... Mam to gdzieś nie chce tak reagować, a reaguje, Nie chcę tak żyć a nie umiem zrobić nic żeby to zmienić I idę od jutra do szpitala życzcie mi żeby tym razem choroba wygrała z doktorkami…
sobota, 24 grudnia 2005
Wpędzanie kogoś w poczucie winy wydaje się trudne, ale są tacy co robią to ot tak przy okazji, nie mam zamiaru się nad sobą użalać, może i zasłużyłam na to co powiedział, może nie Nieważne Liczy się to co teraz, tu i co jest dla mnie A dla mnie jest 7 godz. pracy w wigilię, nie nawet nie mam tego szefowi za złe, sama się zaoferowałam ze ja wigilijny dyżur zrobię i on nie musi przychodzić, lepsze to niż siedzenie i patrzenie w przestrzeń albo udawanie przed matka ze nie nic mi nie jest, i sztuczny uśmiech. A właśnie skończyłam moje przeklęte studia, obroniłam się i mam to za sobą, tylko że wcale mnie to nie cieszy, właściwie to mam dziś grobowy nastrój wiec może pisać przestanę.
piątek, 23 grudnia 2005
|